Adwokat Jakub Wijata – Kancelaria Adwokacka w Łodzi

Od 1 stycznia 2026 r. rynek pracy w Polsce może wejść w nową fazę. Planowana nowelizacja przepisów o Państwowej Inspekcji Pracy zakłada przyznanie inspektorom realnej kompetencji do przekształcania umów cywilnoprawnych w umowy o pracę. Zmiana ta ma na celu ograniczenie nadużyć i walkę z tzw. fikcyjnym samozatrudnieniem, ale jej skutki mogą sięgnąć znacznie dalej niż tylko relacja pracownik–pracodawca.

Reforma, choć oparta na słusznych założeniach, rodzi pytania o konsekwencje systemowe, koszty gospodarcze oraz sytuację grup szczególnie wrażliwych – w tym cudzoziemców pracujących w Polsce.

Nowe uprawnienia PIP – co się faktycznie zmieni?

Dotychczas Państwowa Inspekcja Pracy mogła kwestionować formę zatrudnienia i kierować sprawy do sądu, jeśli uznała, że umowa cywilnoprawna w rzeczywistości spełnia cechy stosunku pracy. Po zmianach inspektor ma uzyskać możliwość wydania decyzji administracyjnej, która bez udziału sądu doprowadzi do przekształcenia umowy zlecenia, umowy o dzieło lub kontraktu B2B w umowę o pracę.

W praktyce oznacza to znaczące wzmocnienie pozycji organu kontrolnego i przyspieszenie całej procedury. Z perspektywy pracownika – szybciej pojawi się ochrona wynikająca z kodeksu pracy. Z perspektywy pracodawcy – wzrośnie ryzyko nagłej i trudnej do przewidzenia zmiany modelu zatrudnienia.

Skutki gospodarcze — więcej etatów, wyższe koszty, mniej elastyczności

Przekształcanie umów cywilnoprawnych w etaty nie pozostanie bez wpływu na koszty prowadzenia działalności. Umowa o pracę wiąże się z obowiązkiem opłacania składek, zapewnienia urlopów, przestrzegania norm czasu pracy oraz ponoszenia odpowiedzialności pracodawcy w znacznie szerszym zakresie.

Dla części firm może to oznaczać konieczność ograniczenia liczby współpracowników, zmianę struktury zatrudnienia albo przyspieszenie procesów automatyzacji. Szczególnie dotkliwe mogą być skutki w branżach, które od lat opierają się na elastycznych formach współpracy, takich jak IT, logistyka, budownictwo, handel czy usługi ochrony.

W dłuższej perspektywie reforma może wpłynąć również na ceny usług i towarów, a tym samym na sytuację konsumentów.

Cudzoziemcy na rynku pracy – nieoczywista grupa ryzyka

Najwięcej wątpliwości budzi wpływ reformy na cudzoziemców pracujących w Polsce. W ich przypadku forma zatrudnienia nie jest jedynie kwestią cywilnoprawną czy pracowniczą, ale elementem legalizacji pobytu i pracy. Zezwolenia, oświadczenia i decyzje pobytowe są ściśle powiązane z rodzajem umowy oraz warunkami zatrudnienia.

Jeżeli inspektor pracy wyda decyzję o przekształceniu umowy cywilnoprawnej w umowę o pracę, może dojść do natychmiastowej rozbieżności pomiędzy faktycznym stanem prawnym a dokumentami legalizującymi pracę. W efekcie cudzoziemiec – mimo że nadal wykonuje te same obowiązki – może tymczasowo stracić prawo do legalnego świadczenia pracy.

Procedura uzyskania nowego zezwolenia często trwa tygodnie lub miesiące. W tym czasie pracownik może zostać pozbawiony źródła dochodu, a pracodawca – kluczowego personelu. To realne ryzyko destabilizacji zarówno po stronie zatrudnionych, jak i przedsiębiorstw.

Intencje a praktyka – potrzeba rozwiązań osłonowych

Nie ulega wątpliwości, że celem reformy jest wzmocnienie ochrony pracowników i eliminacja patologii na rynku pracy. Problem polega na tym, że jednolite narzędzie zastosowane wobec bardzo zróżnicowanych sytuacji może przynieść skutki odwrotne od zamierzonych.

Brak specjalnych, przyspieszonych procedur dla przypadków, w których to organ państwowy zmienia formę zatrudnienia, może prowadzić do czasowej nielegalności pracy, przestojów organizacyjnych i odpływu cudzoziemców do innych państw. W skrajnych przypadkach decyzja inspektora może oznaczać dla pracownika konieczność opuszczenia Polski, mimo że wcześniej działał w przekonaniu o legalności swojego zatrudnienia.

Wnioski? Reforma potrzebna, ale wymagająca dopracowania

Planowane zmiany w uprawnieniach Państwowej Inspekcji Pracy są jedną z najbardziej znaczących reform rynku pracy ostatnich lat. Mogą realnie poprawić sytuację wielu pracowników, ale jednocześnie niosą poważne ryzyka prawne i organizacyjne – szczególnie w kontekście zatrudniania cudzoziemców.

Aby reforma spełniła swoje cele, konieczne jest uzupełnienie jej o mechanizmy przejściowe i ochronne, które zapobiegną nagłemu pozbawieniu legalności pracy oraz paraliżowi działalności firm. Bez takich rozwiązań nawet dobrze zaprojektowane przepisy mogą w praktyce przynieść skutki trudne do odwrócenia.

Rynek pracy potrzebuje równowagi – między ochroną pracowników a stabilnością gospodarczą. Reforma PIP będzie testem, czy ustawodawca potrafi tę równowagę utrzymać.

Fot. pexels.com

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *